wtorek, 15 października 2013

Format

Ostatnio zawirusowało mi lapa. Sformatowałam go dzięki wsparciu sprzętowemu od sympatycznego kolegi. Wcześniej ku mej radości odzyskałam również ważne dla mnie pliki. Czysty pulpit sprawił mi przyjemność. Zmieniłam pozycję paska narzędzi na wertykalną a tłem pulpitu uczyniłam oniryczną grafikę. Bardzo lubię patrząc na nią, słuchać muzyki.

Wczoraj wywróciłam się na rowerze. Obiłam ciało. Biedne ciało. Obkładam je lodem i obchodzę się delikatnie. Obtłukłam rower. Biedny rower. Wymaga kilku napraw. Zdemolowałam telefon. Biedny telefon. Stłukłam wyświetlacz. Nie mogę z niego korzystać. Mam dwie opcje, co począć z telefonem: wymienić wyświetlacz, bądź kupić nowy telefon.

Zaskoczyła mnie informacja, że wszelkie sms i kontakty są zapisane na telefonie a nie na karcie. Mam kolejną opcję mogę kupić telefon i od nowa skompletować swoje kontakty. Zrobić format.

Kilka miesięcy temu usunęłam FB. Planowałam to od roku. Zatrzymałam go na czas pobytu w USA. Pomagał mi mieć kontakt z życiem, które było moim. Tak jak przypuszczałam, usunięcie konta na portalu nie utrudniło mi utrzymywania kontaktów z ludźmi. Pomaga w ich intensyfikowaniu. Mam też więcej możliwości do zadawania pytań ludziom, co u nich i co w świecie. Mam więcej motywacji do obserwowania rzeczywistości.

Uczę się ćwiczyć pamięć i koncentrację. Czytam o różnych technikach umożliwiających wzrost wydajności pracy mózgu. Ciekawa wiedza. Poszukując informacji o dudnieniu różnicowym mającym wpływ na synchronizacje półkul mózgowych dowiedziałam się, że Leonardo da Vinci spał 2 godziny dziennie korzystając ze snu polifazowego typu uberman. 

Odczuwam zachodzącą we mnie zmianę. Nie mam pewności jak zaowocuje, ale obecnie odczuwam zadowolenie.

Jedną z moich fantasmagorii było być człowiekiem o mechanicznym sercu. Wyobrażałam sobie, że otwieram klatkę piersiową a tam trzepoce precyzyjny mechanizm. Jakiś czas temu czytałam książkę, gdzie wykorzystano podobny pomysł tylko w innym kontekście. Mnie mechaniczne serce miało dawać moc i rozwagę, pozbawiając mnie możliwości cierpienia. Zegarkowe serce chłopca narażało go na utratę życia w emocjonalnie wyskokowych sytuacjach.

Mam odczucie, że obecnie pracuję nad przeformułowaniem metafory mechanicznego serca. Uczę się, że głęboka łączność ze światem mnie otaczającym od kamieni przez drzewa do ludzi może być łącznością bez zawładnięcia mną. Bliskie relacje mogą być wolnymi. Uczę się dialogicznego kontaktu emocji, uczuć z intelektem, umysłem. Uczę się jasności bycia. Uczę się być świadomą siebie.

Czuję się szczęśliwa, szczęśliwa w swej istocie, i szukam człowieka szczęśliwego.

P.S. Kabaret Starszych Panów jako trzecia odsłona co zamiast serduszka być może.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz